Więc zjadłam omlet z pieczarkami w środku i poszłam do pokoju.
Po 9 Poppy była już w salonie grając na ipadzie więc zabrałam ją na płatki z mlekiem, a później już tradycyjnie zmuszałam ją do kąpieli i ubrania się. Na koniec zrobiłam jej fryzurę i poszłyśmy czesać psa, bo jak się okazało Mała jeszcze nigdy tego nie robiła...
Po zabawie z psem robiłyśmy babeczki. Niby dla dzieci, ale jakie to było skomplikowane! Upiec, rozwalić, wymieszać, ugniatać, lepić kulki, roztapiać, obtaczać i dekorować - zamiast upiec i udekorować....Po zrobieniu babeczek Poppy oglądała z tatą film, a ja prasowałam - zdecydowanie najgorsza część całej mojej pracy. Kto normalny prasuje piżamę? :O
Musiałam na szczęście przerwać, bo przyszedł czas na lunch. Ugotowałam więc makaron, a do tego gotowana marchewka i brokuły z podsmażoną szynką w sosie czosnkowym. Wyszło bardzo smacznie :)
Później Poppy czytałą na głos, tata ją poprawiał, a ja słuchałam i prasowałam. Godzinę przed tea time, poszliśmy na spacer z Sylwestrem (bo on chodzi codziennie z psem na spacer więc zna okolicę) i oczywiście z Poppy i psiakiem. Zajęło nam to ponad godzinę!, ale porobiłam baaardzo dużo zdjęć:

Poppy oczywiście zostawała w tyle, ale i tak dzielnie sobie radziła, więc w nagrodę na tea były naleśniki na słodko :) Czyli z odrobiną przypraw w cieście, z dżemem morelowym, ze śmietanką, która się nie chciała ubić, z bananami, polewą czekoladową i kawałkami białej czekolady :)
Nawet Host Mom się skusiła!
Po jedzeniu Poppy z rodzicami oglądali bajki, ja posprzątałam w kuchni i zabrałam się za resztę prasowania. Rozłożyłam rzeczy do szafek i pognałam do pokoju.
Jeżdżenie pewnie przerobimy jutro, gdy Poppy będzie spędzała czas z mamą... Dzisiaj już było za późno, za ciemno. Już na dzisiaj miałam dość, a jutro teoretycznie wolne, ale muszę się jeszcze wiele rzeczy nauczyć, np. który mundurek jest na kiedy, kiedy pakować rzeczy sportowe, kiedy muzyczne, kiedy plastyczne, które skarpetki są do szkoły, gdzie wszystko leży itd. Niby nic, a jednak coś...
Na koniec wstawiam zdjęcia Oscara :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz