Aktualizacja, bo dawno nic nie pisałam.
1. Toby rośnie jak na drożdżach, z Oskarem bawią się praktycznie zawsze, gdy się widzą... tak, Toby dalej mieszka w moim pokoju, co przeklinam, bo zdążył mi już 2 razy pogryźć najukochańsze koturny z Aldo, również moja gąbka została podzielona na 200 kawałeczków i poroznoszona w każdy zakątek pokoju, papier totaletowy to norma, jak zapomne zamknąć drzwi do łazienki- jest jeszcze bardziej kłopotliwy niż gąbka, a ostatnio to dokonał niemożliwego- z łóżka zwisał kawałek paska, więc jakimś cudem do wyczaił, ściągnął go i przy okazji zrzucając szczelnie zapakowane torebki z herbatą. Już 2 dzień mój pokój wygląda jak po sianiu maku, ale jakoś się nie mogę zebrać, żeby przynieść odkurzacz 4 piętra w górę, a później zanieść znowu na dół... Wracając do tematu psy dogadują się super, na spacery chodzimy teraz we 3 i z początku Toby szybko się męczył i zaraz prosił na ręce, a teraz biega i skacze, choć nie dalej niż 10 metrów ode mnie :)
'gryzę ciapy mojej pani, a jak patrzy to się chowam'1. Toby rośnie jak na drożdżach, z Oskarem bawią się praktycznie zawsze, gdy się widzą... tak, Toby dalej mieszka w moim pokoju, co przeklinam, bo zdążył mi już 2 razy pogryźć najukochańsze koturny z Aldo, również moja gąbka została podzielona na 200 kawałeczków i poroznoszona w każdy zakątek pokoju, papier totaletowy to norma, jak zapomne zamknąć drzwi do łazienki- jest jeszcze bardziej kłopotliwy niż gąbka, a ostatnio to dokonał niemożliwego- z łóżka zwisał kawałek paska, więc jakimś cudem do wyczaił, ściągnął go i przy okazji zrzucając szczelnie zapakowane torebki z herbatą. Już 2 dzień mój pokój wygląda jak po sianiu maku, ale jakoś się nie mogę zebrać, żeby przynieść odkurzacz 4 piętra w górę, a później zanieść znowu na dół... Wracając do tematu psy dogadują się super, na spacery chodzimy teraz we 3 i z początku Toby szybko się męczył i zaraz prosił na ręce, a teraz biega i skacze, choć nie dalej niż 10 metrów ode mnie :)
'tak śpię, gdy moja pani jest zjaęta'
'a tak, gdy jest zajęta przeze mnie'
'a czasem śpię tak... na łóżku ;) '
2. Dzisiaj cały dzień okropnie wieje, ale generalnie pogoda jest ładna- za ładna, jak na zimę. Ja się pytam: gdzie jest śnieg?! Bo jakoś świąt nie czuję...
A'propos świąt- wigilię spędzam z przyjaciółmi w Londynie. Robimy polską wigilię, 12 potraw i prezenty. Będzie nawet narysowana choinka i bombki! A po wigilii, kto wie, może jakaś impreza? Nigdzie jeszcze nie byłam na imprezie 24 grudnia... ;) Z tymi potrawami jest tylko jeden problem- nie mogę znaleźć śledzi :O
A'propos świąt- wigilię spędzam z przyjaciółmi w Londynie. Robimy polską wigilię, 12 potraw i prezenty. Będzie nawet narysowana choinka i bombki! A po wigilii, kto wie, może jakaś impreza? Nigdzie jeszcze nie byłam na imprezie 24 grudnia... ;) Z tymi potrawami jest tylko jeden problem- nie mogę znaleźć śledzi :O
widok z mojego okna nad ranem :)
3. Co dalej? Ach, przytyłam 10 kg! Z 50 kg zrobiło się 60... Wiem, że po części to mięśnie, ale i tak dużo za dużo. Nigdy w życiu nie przytyłam więcej niż 55 kg, 50-53 max. Więc teraz czuję dziwnie, grubas, ale wierzę, że po powrocie do polski będę więcej się ruszać, bo tu mam za dużo dobrego jedzenia plus w ciągu tygodnia oprócz spacerów to siedzę tylko przed komputerem i przechodzę Wiedźmina (1 część).
Chodzę też na basen 2-3 razy w tygodniu. Wykupiłam taki karnet 12 wejść za 44 funty. Wejścia nielimitowane czasowo i zostało mi już ze 3 lub 4 i dopiero wczoraj ogarnęłam się, że mam tam w cenie jacuzzi! Które jest non-stop puste. Jak to odkryłam to siedziałam ponad 40 min w bąbelkach :D
Jutro powtórka :D
4. W czwartek zabrałam Poppy pociagiem do Londynu. Tam odstawiłam ją do 5 gwiazdkowego hotelu Royal Horseguards tuż przy Tamizie, do mamy. Hotel niesamowity- najbardziej urzekło mnie lobby, gdzie kobieta grała na gigantycznej harfie, dla wszystkich, którzy przesiadywali w wielkich, pięknych fotelach. Ogólnie to nie da się opisać- po prostu l u k s u s. One poszły na balet- dziadka do orzechów, a ja pojechałam na Camden Town na moją ulubioną chińszczyznę. Tzn wzięłam 3 porcje i przywiozłam do żydowskiego Hendon Central. Wieczorkiem pomogłam odrobinę Adamowi z pracą, przy czym Karolina robiła ciągle projekt na studia, nawet gdy ja i Adam oglądalismy 7 część Harry'ego Potter'a popijając cydrem truskawkowo-limonkowym :3
Rano poczekałam, aż zjedzą zupę z kostki rosołowej z makaronem i Karolina poszła na uni, a ja wróciłam do domu.
Jeszcze tego samego dnia wsiadłam w samochód i pojechałam do Ani do Tenterdam (50 min jazdy). Miasteczko małe, ale przeurocze. Poszłyśmy do chińskiej restauracji, gdzie zamówiłyśmy fiestę nr 2. Warta była 20 funtów od osoby. Najpierw dostałysmy przystawki- sałatkę ze słodkich, prażonych nori, szaszłyczki z wołowiny w sosie z masła orzechowego i czekolady (pyyycha!), krewetki w cieście, kawałki kurczaka w cieście i wielkie żeberka w jakimś sosie. Później dostałyśmy przystawkę nr 2 czyli sos hoi-sin, kawąłki ogórka, jakieś cienko pokrojone warzywo, przepyszne kawałki chrupiącej kaczki (poezja ♡ ) i naleśniczki podejrzewam, ze jakieś ryżowe. I z tego wszystkiego robiło się takie małe naleśniki/tortille. Bardzo mi to smakowało. Na danie główne dostałyśmy wielką michę ryżu, z której nakładało się pożądaną ilość do indywidualnych małych miseczek. Do takiego ryżu dobierałyśmy sobie dodatek np kurczaka w sosie słodko kwaśnym, albo jakieś warzywa w sosie, owoce morza z warzywami w sosie lub wołowinę z warzywami w sosie. Podsumowując: naleśniczki z kaczką, kurczak w sosie słodko-kwaśnym, sos z masła orzechowego i sałatka z nori -> ♡ ♡ ♡
Jak coś mi się przypomni to napiszę niedługo. Teraz filmiki i reszta zdjęć:
moja ulubiona tortilla z paluszkami krabowymi, zieloną fasolką, majonezem i parzonym, wędzonym łososiem
przed jakimś wyjściem- tak, żeby niektórzy nie zapomnieli jak wyglądam ;)
włosy takie długie i takie denerwujące, ze ścinam po powrocie



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz