czwartek, 10 października 2013

Dzień 44: zdjęcia

Mam wolne więc wrzucam jakieś zaległe zdjęcia...
 ja i Boyana w Hyde Parku
 Makaron z marchewką, cukinią, porem i kurczakiem.
 Ja i Botana i.. tło






 Koktajle :)
 Paluszki z kurczwaka, z sosem czosnkowym i z chlebkami naan.
 kurczak w sosie sojowym, ziemniaczki, brokuł, kalafior i sos czosnkowy i keczup

3 komentarze:

  1. Świetny blog! Dziś przeczytałam wszystkie posty. Wszystko od a-z. To super, że tak udało Ci się wyjechać, ale na pewno musiałaś ciężko zapracować na to. Przede wszystkim język. Ja uczę się go od dawna, a jako tako znam tylko podstawy. Bardzo chciałabym się nauczyć, niestety jakoś ciężko mi idzie.. zwłaszcza, że dotychczasowi nauczyciele nie specjalnie wydawali się zainteresowani by czegokolwiek uczyć naszą grupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam i doceniam, że chciało Ci się czytać od początku :) Wyjazd za granicę to niesamowite przeżycie i jeśli tylko masz okazję- zrób to. Ja najwięcej angielskiego nauczyłam się z gier i filmów. Oglądaj filmy z napisami polskimi, ale ich nie czytaj, jeśli nie musisz, później oglądaj z angielskimi napisami. A filmy, które już znasz, oglądaj po angielsku, bez napisów. Jeśli lubisz gry to polecam jakieś RPGi, gdzie fabuła Cię tak wciągnie, że będzie Ci się chciało sięgnąć po słownik, żeby widzieć, o co chodzi :) Poza tym polecam program Rosetta Stone. Jest to program, którego używają kosmonauci, gdy mają za dużo czasu wolnego, więc się uczą :) Poza tym hej, uczysz się najtrudniejszego języka na całym świecie- polskiego, angielski jest banalny!

      Usuń
  2. Chciało? - Twój blog jest tak wciągający, że byłam bardzo nienasycona jak tylko zobaczyłam, że już koniec :( Wielkie dzięki, za porady na pewno skorzystam i to już dzisiaj. Czekam niecierpliwie na kolejne posty :) Miłego dnia! Pozdrawiam, Kasia ;)

    OdpowiedzUsuń