Jest mi strasznie smutno. Zadzwoniła do mnie Pola i jak gdyby nigdy nic wesołym tonem:
-nie chcę Ci dawać już lekcji jazdy
-czyli w ogóle nie chcecie, żebym przychodziła pomagać?
-nie
-aha...okej.
-okej, to pa!
-...
Nie powiedziała dlaczego, a sama nie rozumiem, bo robiłam wszystko co chciała na 100%, zamiatałam, czyściłam boksy, zbierałam końskie gówna biegając z taczką i widłami po pastwiskach. A lekcję dała mi tylko jedną w ciągu tygodnia i mówiła, że dobrze jeżdżę tylko trzeba dopracować pracę nóg..
Może pojadę tam jutro i zapytam, bo po prostu mnie zamurowało jak mi to powiedziała.
Swoją drogą jeździłam dzisiaj z taką babką i nawiązała się taka rozmowa:
-skąd jesteś?
-z Polski
-jeździłaś tam na kucykach?
-niieee
-to macie tam takie normalne konie?
-...
No po prostu mnie rozwaliła.
Ale jutro jadę na wieczór DVD do Jenny razem z Vereną, na szczęście wszyscy tu mają całe szafki płyt DVD, bo każdy film kupują. Tu się nic nie ściąga :o
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz